niedziela, 27 lipca 2008
Jakoś tak się złożyło że w lipcu i sierpniu wielu z moich znajomych ma urodziny lub obchodzi jakieś inne rocznice. Jednym słowem szał kartkowy rozpoczęty! Nie pokazuje wszystkiego... z powodów wiadomych! :)
A u mnie gonitwy ciąg dalszy... kiedy sie to skończy?
kartka dla kogos mlodego i zwariowanego na różne odcienie żółtego..
dla kogos oszczędnego nie tylko w słowach...
No i nadal walcze z pudełkami... i będę dotąd, jak nie nauczę się je ozdabiać jak trzeba!
wtorek, 22 lipca 2008
Kocham go !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
jakbym mojego widziała...
Ubocze to urocze miejsce. Jest tam tyle zakamarków i cudownych miejsc... na przykład z jeżynami. Zrywamy je zawsze w sierpniowe popołudnia a potem robimy wino i konfitury do drożdżówek. Pięknie pachnie jeżynowe wino... a jak na razie szara rzeczywistość i kolejna wizyta zagraniczna w pracy... ręce opadają.
niedziela, 20 lipca 2008

Dawno tyle nie skrapowałam... szkoda że nie mogę pokazać, ale takie są zasady wędrujących albumów edycji 7... ale co się odwlecze to... Przyznaję że zajmuje mi to teraz trochę czasu bo zawsze okazuje się że mogę coś poprawić w skrapowej szafie, coś uporządkować... kocham to!!!!! Ale prawie się już zadomowiłam. Wygląd mieszkania też się znacznie poprawił :))) Dzisiaj rano postanowiłam zrobić coś dla siebie... zawsze wala mi się sporo karteczek z różnymi zapiskami czy notatkami. Tablica korkowa w mojej szafie jest już ich pełna. A teraz mam notes! turkusowy... Ole!

A i mam nowego, blogowego, mieszkańca... kota bardzo podobnego do mojej Kici... nawet obróżka się zgadza!

Tu Kicia w roli uciekiniera za balustradę balkonu... i ten wyrzut że została złapana hihihi.

piątek, 18 lipca 2008
Lato w pełni. Dla mnie to okres pachnących owocami ciast, przetworów robionych często po nocy, pysznych zapiekanek z różnych warzyw, bakłażanów, pomidorów i papryk. Dzisiaj było na słodko. Nie pamietam kiedy ostatnio jadłam pierogi z jagodami... chyba to było naprwdę dawno. Dzisiejszy wolny (i dawno wyczekiwany) dzień pozwolił mi na małe szaleństwo :)
Potem przyszła pora na prawdziwe, ucierane ciasto z owocami letnimi... brzoskwiniami, morelami sliwkami i jagodami... wyszło pyszne
.
Przepis na nie dostałam od Kasi i jest taki:
5 jajek utrzeć z cukrem i 12 łyżkami oleju na bardzo jasną, gęstą masę. Dodać olejek zapachowy i trochę cukru waniliowego. Dodać 2,5 szkl. mąki, 2 łyżeczki proszku do pieczenia i wszystko mocno wymieszać.Na wierzch dać około 2,5 szkl. owoców jakich tylko chcemy, jeżeli są kwaśne posypać lekko cukrem. Piec około godziny w temperaturze 180 st. C. na koniec posypać po dosyć kwaśnych owocach dodatkowym cukrem pudrem i gotowe... Dla mnie pycha!
środa, 16 lipca 2008

Mam ją!!!!! Wymarzona wybłagana wyśliniona u Babska. Piękna duża pojemna (choć nie tak bardzo jak myślałam, bo się trochę nie mieszczę). Wreszcie mam swój kąt i gdzie postawić skarby... i pobałaganić, i się schować czasem. Teraz trzeba dokupić jeszcze krzesło i takie tam malutkie ale na razie jest ok. W tej całej przeprowadzce okazało się że mam sporo rzeczy w dużej ilości, które ciągle kupowałam. Rekord pobił magic którego mam chyba z 10 tubek i każda rozpoczęta. No ale co się dziwić jak się ma taką kupę rzeczy w takim nieładzie... tak bylo jeszcze wczoraj...

to co pokazuje to i tak wersja light ;)
A szafa wygląda tak:
i tak...
i tak :)...
A teraz sobie siedzę, piję owocową herbatkę, gadam z Katasiaczkiem i oglądam moją szafę. A ten słoik który widać na drugiej półce to 2 kg piachu przywiezionego znad morza :)
poniedziałek, 14 lipca 2008
Moje miejsce na ziemi, czyli wakacji ciąg dalszy :)

niedziela, 06 lipca 2008
Na moje smutki pojawił się plaster... nie tylko dosłowny plaster miodu.
Te czarownice nietoperkowe wiedzą o czym pisze... zaczarowały, zakleiły, przytuliły. Już mi dobrze... Dobrze że jesteście.

Miód cudowny, ze szczególnym znaczeniem... pycha :)... to najlepsza rzecz jaką jadłam w życiu :) 
środa, 02 lipca 2008

Mam kiepski czas. Po powrocie znad morza wyluzowana, teraz wpadłam w jakiś okropny wir. Za szybko. Upał, nadmiar rzeczy do zrobienia, sezon słoikowy ( kocham robić przetwory ale chyba za dużo jak na jeden raz), kupa prania i inne takie rzeczy zwalają mnie z nóg. Kot znów spróbował wycieczek i teraz siedzi obrażony na balkonie, na smyczy i wyje w niebogłosy. Jak ja spuszczę to wyje pod drzwiami balkonowymi bo chce wyjść.

A najgorsza jest ta niemoc. Chciałabym coś poskrapować, mam sporo pomysłów i jeden album do skończenia i nic. Jak sobie przypomnę że muszę przewalić to pudło skrapowe to mi się odechciewa. Normalnie kicha...

Ale są i malutkie iskierki... a właściwie, jak się nad tym lepiej zastanowić, to całe ogniska. Będę miała swoją skrapową szafę... nieplanowanie i całkiem przez przypadek... tuptam z radości! A druga to dwa wyjazdy weekendowe. Pierwszy do wujka w cudowne miejsce i do Ubocza. FANTASTYCZNIE!

 

A to reszta z ATC z wymiany "To jest piękne" ... one są piękne, zrobione różnymi technikami cudeńka.

sobota, 28 czerwca 2008
na więcej nie mam siły bo 10 godzinna jazda to dla mnie troche za dużo... warto było :)


No jak na porzadną skraperkę przystało, łupy od razu zostały posegregowane :)


tu zaglądam . Wszystkie zdjęcia i teksty na moim blogu są moją własnością, chyba że podpisane jest inaczej. Nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie.