kucharzę

sobota, 13 grudnia 2008
Święta tuż tuż... Przypomina o tym każda wystawa, kazdy zakątek Wrocławia. Jak co roku postanowiłam zrobic pierniki  które pochłaniamy potem przez dużą częśc zimy... to takie wprowadzenie lekko zadumany, pachnący pomarańczami, makiem i świecami nastrój. Część pierników, już ozdobionych lukrem, leży w czerwonym, metalowym pudełku w koziołki... jak co roku. Jeszcze wielkie porządki, prezenty dla rodziny i przyjeciół, choinka...  Te święta będą wyjątkowe... na pewno.
 
 
 
 
sobota, 27 września 2008

Mam doła giganta... co ja mówie, takiego jak góra jakaś czy co... Na szczęście nie psychiczno rozmysleniowego ale fizycznego. Najwyraźniej kopa do roboty mi potrzeba bo tylko co, na chwilkę, znajdę czas to przysypiam. Doszło do tego że nic innego nie robię tylko pracuję i śpię aaa i jem niestety. Kot się do mnie klei domagajac sie czulości, ale żeby go wziąść to trzeba usiąść, a to nie takie proste bo zasypiam. Łapie zmęczenie z którego nie moge wyjść jakoś. Z tego powodu dobrze zaczęty skrapowy tydzień, skończył sie na tym na czym sie zaczął. I co? I trudno... niestety tylko nie moge powiedzieć że wyspalam sie za wszystkie czasy... 

Dzisiaj tez trudno było się za cokolwiek wziąść, ale przynajmniej okna umyłam, i zrobiłam pyszne ciastka nazwane nieco niecenzuralnie. Dlatego roboczo teraz nazywam je "Usmiech numeru" dlaczego ... zobaczcie

 

 

 

 

są pyszne i bardzo proste do zrobienia:

Potrzebujemy:

350g mąki

1 masło

1 jajko 

100g śmietany

1 łyżka cukru

10g drożdży

cynamon duuuużo cynamou 

4 jabłka pokrojone na 12 części każde

 

Ciasto wyrabiamy tak jak ciasto kruche, odstawiamy na 45 min do lodówki.Wyciągamy i  wałkujemy na około 5mm placek, który posypujemy solidnie cynamonem. Szklanką wykrawamy kółka. Na jedną połówkę kładziemy cząstkę jabłka, i zaginamy w pół. ( nie mogę chyba jasniej tego wyjaśnić). Pieczemy około 30 min w 180 stC wyciągamy i porządnie posypujemy cukrem pudrem, bo ciastka same w sobie nie są słodkie. 

 

 

Ufff to ja idę spać, pa!

 

 

niedziela, 03 sierpnia 2008
Moja kuchnia zamieniła się w małą przetwórnię. Brzoskwinie, jabłka, śliwki porzeczki i jeżyny to temat dzisiejszego dnia. Receptury zazwyczaj stare, typowe dla starych wschodnich terenów skąd pochodzi moja rodzina. Czasem sięgam po nowości, lub sama wymyślam, łącząc smaki. Ostatnim odkryciem są przepisy z książki "Kucharka Polska" z XIX w napisana przez Florentyne i Wandę. Znalazłam ja na jakimś targu staroci, bez okładki ale zawierającą to co najważniejsze.  Już samo jej czytanie przyprawia o dreszcze.
*
galareta porzeczkowa na prędce
Najlepszy jednak ze wszystkich sposobów jest nastepujący: na funt i pół obranych porzeczek, zrobić syrop z z funta cukru, wrzucić porzeczki; zagotować razem póki nie przestanie szumować, i wylać na gęste bardzo sito lub rzadkie płótno, i galareta gotowa. Do gąszczu z porzeczek dodac cukru, przesmarzyć i używac do pączków, naleśników lub legumin.
*
Sama robię dosyć często tą galaretę, nie tylko z porzeczek ale także z jeżyn czy innych owoców miękkich. Zresztą ...
*
*
A na balkonie wyrosły piękne pomidory ... wprawdzie malutkie, koktailowe ale już zrobiło się jak w wiejskim ogrodzie. Mieszkanie w wielkim mieście to wielka pomyłka!!!
piątek, 18 lipca 2008
Lato w pełni. Dla mnie to okres pachnących owocami ciast, przetworów robionych często po nocy, pysznych zapiekanek z różnych warzyw, bakłażanów, pomidorów i papryk. Dzisiaj było na słodko. Nie pamietam kiedy ostatnio jadłam pierogi z jagodami... chyba to było naprwdę dawno. Dzisiejszy wolny (i dawno wyczekiwany) dzień pozwolił mi na małe szaleństwo :)
Potem przyszła pora na prawdziwe, ucierane ciasto z owocami letnimi... brzoskwiniami, morelami sliwkami i jagodami... wyszło pyszne
.
Przepis na nie dostałam od Kasi i jest taki:
5 jajek utrzeć z cukrem i 12 łyżkami oleju na bardzo jasną, gęstą masę. Dodać olejek zapachowy i trochę cukru waniliowego. Dodać 2,5 szkl. mąki, 2 łyżeczki proszku do pieczenia i wszystko mocno wymieszać.Na wierzch dać około 2,5 szkl. owoców jakich tylko chcemy, jeżeli są kwaśne posypać lekko cukrem. Piec około godziny w temperaturze 180 st. C. na koniec posypać po dosyć kwaśnych owocach dodatkowym cukrem pudrem i gotowe... Dla mnie pycha!
sobota, 21 czerwca 2008

Kocham czereśnie. I takie prosto z drzewa i takie zimą kiedy chandra dokucza i niemoc ogarnia. Dlatego przez ostatni tydzień znikłam na chwilę żeby trochę tych czereśniowych przyjemności zrobić. Przepis jest prosty, myślę że kompoty potrafi robić każdy. W tym roku poeksperymentowałam i do słoików dołożyłam po kawałeczku kory cynamonu, gwiazdki anyżu czy goździka. Zimą ocenię najlepsze połączenie. Przyznam się że robienie przetworów bardzo mnie uspokaja i lubię je robić.

niedziela, 04 listopada 2007
Ostatnio mam sporo do przemyślenia. Chyba w tłoku tych wszystkich spraw zgubiłam siebie, i to co ja chcę. Ostatnie cztery dni to był totalny odpoczynek, zakupy, czytanie książek, malutkie gotowanka dla przyjemności… nic nie musiałam. Przemyślałam sprawy związane z moim przyjacielem, i stwierdziłam że chyba za bardzo mu się narzucam, i za bardzo myślę czego on oczekuje. To trochę jakby stał  się moim Zahirem z książki Coelho. Minęły święta, chyba moje ulubione, takie spokojne wyciszone, bez tego zakupowego szału. Przy okazji odwiedzania rodzinnych grobów połówka okazało się że zmarł jego ukochany wujek z lat dziecięcych. Przykre, bo nawet nikt nie zawiadomił nas o pogrzebie. Ale tak to już jest w rodzinach gdzie konflikty sięgają kilku pokoleń, i są podsycane przez kolejne. W sumie ja też nie dzwoniłam dawno do mamy i nie rozmawiałam z wujkiem. Czas na zmiany! Upiekłam pyszne ciasto drożdżowe i aż dziwne że taki prosty przepis a taki wynik. Zaczerpnęłam go jak zwykle z portalu „wielkie żarcie”.   
Przepis na drożdżówkę nocną: 
1 szkl mleka
½ szkl oleju
1 szkl cukru (może być mniej)
4 jajka
50 g. drożdży
szczypta soli

Wsypujemy te składniki do miski i NIE MIESZAMY!!!!! Zostawiamy tak na noc lub przynajmniej 4-5 godzin. Po tym czasie dosypujemy ½ kg maki i mieszamy łyżka aż wszystko się dobrze połączy. Dajemy do formy a na wierzch możemy poukładać owoce z syropu lub świeże, posypać kruszonka lub nie. Odkładamy na chwilkę do wyrośnięcia i wkładamy do zimnego piekarnika który nastawiamy na 180 ºC. Pieczemy 50 min ale najlepiej sprawdzać jest patyczkiem ;) Polecam bo to prosty i świetny przepis!

drożdżówka
tu zaglądam . Wszystkie zdjęcia i teksty na moim blogu są moją własnością, chyba że podpisane jest inaczej. Nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie.