zwykłe sprawy

niedziela, 24 sierpnia 2008
Od kilku lat pod koniec lata (przedostatni tydzień sierpnia) odbywają się w Bolesławcu Dni Ceramiki Bolesławieckiej. Robiona jest ona ręcznie z białej glinki, wylewana do fora gipsowych, potem wypalana. Zdobi się ją jak przed kilkuset laty metoda stempelkową. Używa się barwników kobaltu, zieleni, brązów, żółci czy czerwieni. Potem jest ręcznie szkliwione, i jeszcze raz wypalana. Przyznam że to mój ulubiony typ ceramiki z kobaltowymi wzorami. Mam już ich całą kolekcję... i dokupuje dalej. Nic nie mogę poradzić na to że moje poczucie estetyki nie znosi naklejanych kalkomanii na białą, nijaką porcelanę. Na szczęście ta bolesławiecka powoli wypiera u mnie w domu już tą zwykłą...od kilku lat kupuję prawie tylko te stempelkowe cuda... Oto skarby które kupiłam ostatnio. Wprawdzie planowałam kupić trochę talerzy i kubków ale z Ta miska pokochałyśmy sie od razu ;)
 
 
 
 
 
A to część skarbów jakie mam juz w domu... to mała, malutka część
 
 
Całe święto jest świetne i sporo w nim atrakcji (giełda staroci, lepienie z gliny, warsztaty wystawy artystów, występujące gwiazdy i takie tam inne), mnie jednak z wiadomych względów interesuje najbardziej wystawa i kiermasz ceramiki...
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
W tym roku zachwyciła mnie też wystawa pewniej artystki ze Szklarskiej Poręby (niestety nie zapamiętałam nazwiska) Takich kotów a przede wszystkim żab bardzo jej zazdroszczę...
 
 
 
 
 
 
 
środa, 30 lipca 2008
W końcu mogę spokojnie tu popisać, bo jak do tej pory to były tylko chwilki, i to na szybcika. Mam pozaczynanych okropnie dużo skrapowych rzeczy, muszę skończyć... a nie skończonych nie pokażę!!!!
Dzisiaj był cudny dzień, mimo tego okropnego upału. Od miłej pani sąsiadki pracowej dostałam bukiet z żółtych mieczyków i zatrwianu i sporo ziół do zasuszenia... bazylia pachnie w całym domu... a oczywiście mozarella kupiona i pomidory, takie prawdziwe z gruntu. Jutro na obiad będzie sałatka bazyliowo pomidorowa mniam...
kolejną przyjemnością było zobaczenie wielkiego stwora w sadzie. Siedział dumny na jednej z jabłonek ( wiedział co robi, bo siedział na pieknym Pirosie, królu letnich jabłek) i oglądał sad. Oto on... piękny prawda???
a odmiana Piros wygląda tak:
kiedy dojrzeje będzie jeszcze ładniejszy... jak malowany!!!
wtorek, 22 lipca 2008
Kocham go !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
jakbym mojego widziała...
poniedziałek, 14 lipca 2008
Moje miejsce na ziemi, czyli wakacji ciąg dalszy :)

niedziela, 06 lipca 2008
Na moje smutki pojawił się plaster... nie tylko dosłowny plaster miodu.
Te czarownice nietoperkowe wiedzą o czym pisze... zaczarowały, zakleiły, przytuliły. Już mi dobrze... Dobrze że jesteście.

Miód cudowny, ze szczególnym znaczeniem... pycha :)... to najlepsza rzecz jaką jadłam w życiu :) 
sobota, 28 czerwca 2008
na więcej nie mam siły bo 10 godzinna jazda to dla mnie troche za dużo... warto było :)


No jak na porzadną skraperkę przystało, łupy od razu zostały posegregowane :)


sobota, 21 czerwca 2008
niedziela, 08 czerwca 2008

Połówek wrócił na rodziny łono... już nie mogłam się doczekać. Musze przyznać że kiedy jest to milo się wyrwać trochę z wirtualnego czy skrapowego świata żeby się chwilkę poprzekomarzać czy po prostu zapytać jak leci. Mimo czasem wrażenia że żyjemy obok. Dawno nie pisałam... ale przy chwilowej wolności chciałam załatwić wszystkie zaległe sprawy, tak że i na skrapowania i na blogowanie trochę czasu nie starczyło. Było za to zbieranie ziół i róży na konfitury, odpoczywanie na tarasie i takie tam przyjemne sprawy. Dokończyłam tez ogród na balkonie i teraz mogę swobodnie rozkoszować się zapachami roślin kiedy siedzę przed komputerem. Oświadczam że kupienie 30m kabla do laptopka było rewelacyjnym posunięciem :). teraz sączę portugalskie winko i pisze na balkonie...

Z Portugali dostałam piękne rzeczy... Akwamaryn z Brazylii i kawałek korka zerwany prosto z drzewa :)

A ja jak zwykle zajmuje się skarpowaniem tego co musze a nie mogę pokazać :( Po pierwsze skończone ATC jutro pobiegną do Leyi. To połączenie skrapa z technika decu. Nie wiem jak dziewczynom się spodoba i mam sporego stracha. Druga to wymiana letnia... milo dawać jest tak upominki z okazji bez okazji. To jest właśnie taka historia. na dowód że mam sporo zapałek bez opakowań pokazuję to:

sobota, 24 maja 2008

Świat kalanchoe składa się z wielu małych szczegółów. Jest craftowanie i coraz to nowe poznawane techniki, są też pasje stare- kwiaty. Całe życie marzyłam o własnym ogrodzie, o  sadzeniu przesadzaniu, tworzeniu kolekcji i tego typu sprawach. Dlatego zawodowo zajmuję się ogrodnictwem i pośrednio swoje marzenia zrealizowałam. Jak co roku postanowiłam i teraz założyć swój letni ogród na balkonie. Przeciwności jest wiele: sąsiadka nie lubiąca wizyt mojego kota na jej balkonie... kota nie udało mi się przekonać do ich zaprzestania a sąsiadka go nie polubiła. Ciągły brak czasu na podlewanie i rozkoszowanie się wolnością ogrodową, no i noszenie wody do podlewania. W zeszłym roku moja mania ogrodu trochę mnie przerosła i musiałam na balkon wynieść 5-8 wiader wody... codziennie!!!!!!!!!!! Dlatego w sumie do tej pory wahałam się czy sadzić czy nie. Na szczęście otrzymałam od ogrodowych przyjaciół piękne koleusy, bluszcze i pelargonie, dołożyłam swoje fuksje i wyszło pięknie. Posadzone w duże pojemniki rośliny nie wymagają częstego podlewania. Baaardzo się ograniczyłam i w tym roku muszę wynieść najwyżej 2 wiadra. Teraz jeszcze musze zrobić coś z kotem albo z sąsiadką :P

Resztę pokażę kiedy juz rosliny beda większe i będą "wyglądać".

A to plakat który zobaczyłam na przyskanku... bez komentarza, do przemyślenia

Galeria plakatu ams/nagroda główna 7. edycji konkursu Anna Demidowicz
temat konkursu: sieć=alienacja czy sieć=wspólnota

wtorek, 22 kwietnia 2008

Od zawsze Poznań kojarzył mi się z pracą... z różnych względów. Tym razem byłam w celach wypoczynkowych i było cudnie. Dzięki gospodarzom tym razem poznałam wszystkie "boczne drogi" poznańskie i to mnie zachwyciło najbardziej. Chyba się postarzałam bo chodzenie po pabach juz mnie nie bawi. Przynajmniej nie tak bardzo jak wcześniej :P.  Ale najpierw rynek, żeby nie było że jestem bardzo już zgrzybiała...

a teraz... "na całych jeziorach Ty..." było ich chyba 3 lub 4

 
1 , 2
tu zaglądam . Wszystkie zdjęcia i teksty na moim blogu są moją własnością, chyba że podpisane jest inaczej. Nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie.